|
Historia przełomowych wynalazków pełna jest genialnie prostych pomysłów i zapomnianych wynalazców. Pierwsze w historii jednorazowe pakiety cukru zostały wytworzone w Stanach Zjednoczonych, jako nowatorska reklama gospody Edwarda Partridge, mieszczącej się w 1862 roku na ósmej ulicy w Filadelfii - podaje UKSC (Britania Sucrologist Club) jeden z kilku klubów kolekcjonerów saszetek cukru. Z zestawu cukrowych papierków, który zachował się do dziś wyczytać możemy ceny i potrawy jakimi raczył swoich gości.
Pierwsze saszetki w historii tworzone były na własne potrzeby.
Saszetkę z cukrem dla masowej sprzedaży wymyślił w latach 50-tych XX wieku, Ben Isenstadt, późniejszy założyciel firmy Cumberland Packing, pakującej słodzik Sweet'N Low.
W młodości pracował on w fabryce saszetek z herbatą, a po godzinach prowadził własną kawiarenkę w Brooklynie. W codziennej pracy irytowało go ciągłe napełnianie i usuwanie zbrylonego cukru z cukiernic. Wykorzystując ideę serwowania herbaty w wygodnych jednorazowych kopertkach, zaczął pakować niewielkie porcje cukru w szczelne papierowe opakowania. Od czasów Bena Isenstadt’a, najważniejsze powody, dla których idea jednorazowych porcji cukru tak dobrze się przyjęła, pozostały niezmienne: wygoda obsługi, higiena i… nowa powierzchnia reklamowa.
Typowa saszetka zawiera 4g cukru, choć mogą one różnić się rozmiarem i wagą w różnych częściach świata. W Polsce pojedyncza saszetka cukru może mieścić nawet od 5 do 10g. Słodząc kawę czy herbatę jedną standardową saszetką przyjmujemy jedynie ok. 15 kalorii!
Współczesne cukrowe „jednorazówki” produkowane są w kilku wersjach:
Kostki - zawinięte w papierek zadrukowany tylko po jednej stronie. Zawierają przeważnie dwie bryłki cukru.
Saszetki - dziś zdecydowanie najpopularniejsze, będące szczelnie zamkniętym wokół wszystkich czterech krawędzi prostokątnym papierowym opakowaniem.
Podłużne saszetki - zamknięte pieczęcią na wszystkich czterech krawędziach, długie i cienkie.
Tubki - rurki, szczelnie zamknięte na obu końcach i na odwrocie. Niewielka powierzchnia jest wykorzystywana na krótkie, konkretne informacje: nazwę marki, hasło reklamowe lub adres strony internetowej.
Z czasem te małe opakowania stały się łakomym kąskiem dla kolekcjonerów, którzy z pasją zbierają okazy ze wszystkich stron świata. Trzeba przyznać, że niektóre z nich to małe dzieła sztuki zachwycające estetyką i pomysłowością projektanta. Na innych umieszczane są zabawne teksty, zachęcające do zabawy bądź flirtu.
Kolekcjonerzy z całej Europy zrzeszają się w klubie angielskim, czeskim, niemieckim, w Portugalii i na Węgrzech. Niestety polski klub jeszcze nie powstał, pewnie ze względu na niewielką wciąż liczbę kolekcjonerów.
Jednym z nich jest pan Dariusz Staszak z Wronek, który zebrał do tej pory ok. 200 egzemplarzy z różnych kawiarni, restauracji, barów i lotnisk, jakie miał okazję odwiedzić w Europie.
Najstarsze torebki z jego kolekcji pochodzą z polowy lat 90-tych XX w.
„Nie pamiętam co było impulsem, który nakazał mi wziąć pierwszą torebkę do kieszeni - opowiada o swej pasji - od zawsze piłem gorzka kawę, cukier do niej podawany marnował się. Może więc była to zwykła wielkopolska oszczędność, może reperkusja czasów, w których obowiązywały kartki na cukier, a może jednak zwykły przypadek, że wziąłem tę pierwszą saszetkę do kieszeni i przywiozłem ze sobą. Może jestem zwykłym cukrowym kleptomanem. Nie mniej od pewnego czasu zacząłem zwracać uwagę na opakowanie podawanego cukru i co ciekawsze egzemplarze zabieram ze sobą. Niektóre cukrowe torebki przypominają nam miejsca, w których byliśmy, smak kawy i deserów tam konsumowanych. Traktuję to, co robię jako niegroźne hobby, a nadto jako uzupełnienie pamiątek z miejsc, które odwiedzam.”
Wszystkie zdjęcia pochodzą z kolekcji Dariusza Staszaka.
|